O. PROBOSZCZ TADEUSZ KAL OMI

Kilka słów o o. Proboszczu:
Urodził się 12 lipca 1964 r. w Rawiczu (archidiecezja poznańska).
Tam ukończył szkołę podstawową i średnią.
Po maturze w 1983 roku rozpoczął nowicjat w Kodniu nad Bugiem.
8 września 1984 r. złożył pierwsze śluby zakonne.
W latach 1984 - 1990 studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Obrze.
Śluby wieczyste złożył 8 września 1988 r. w Obrze.
Tam też otrzymał święcenia kapłańskie 19 czerwca 1990 r.
Wcześniej pracował:
Po święceniach przez rok duszpasterzował jako wikariusz w oblackiej parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Siedlcach.
W latach 1991- 1996 był wikariuszem we Wrocławiu, w kościele Matki Bożej Królowej Pokoju.
Od roku 1996 piastował urząd proboszcza w parafii św. Józefa Robotnika w Bodzanowie koło Głuchołaz.
Od 1 lipca 2003 r. jest proboszczem w tutejszej parafii oraz ojcem duchownym dekanatu kędzierzyńsko-kozielskiego.
Sprawuje opiekę duszpasterską nad grupami:
I wspólnotą neokatechumenalną,
Wspólnotą "Faustinum",
Wspólnotą katechetów,
Wspólnotą św. Eugeniusza,
Wspólnotą św. Jadwigi,
Wspólnotą św. Anny,
Wspólnotą lektorów świeckimi,
Parafialnym Zespołem "Caritas",
Radą parafialną,
Prowadzi katechezę niedzielną dla rodziców dzieci I komunijnych,
Jest Ojcem Duchownym Dekanatu Kędzierzyńskiego.
"Złota myśl":
"Miłość potrzebna jest człowiekowi jak chleb powszedni".
Kontakt:
ul. Ligonia 22, 47-220 Kędzierzyn-Koźle,
tel. (77) 472 55 35
tel./fax. (77) 483 58 06
e-mail: eugeniusz@oblaci.pl
Kilka słów o sobie z "Dobrze, że jesteś" 6 (94) 2003
Przyszedłem na ten Boży świat 12 lipca 1964 roku w Rawiczu, jest to Wielkopolska. Moi rodzice to Franciszek i Helena z d. Tyczyńska. Pochodzę z rodziny robotniczej. Jestem dosłownie jedynakiem, nie mam ani brata ani siostry. Ale to nie z wygody rodziców, lecz nie mogli oni mieć więcej dzieci. Jak opowiada mama, był to cud, że przeżyłem ja i ona. Pomógł św. Juda Tadeusz, patron od spraw trudnych i beznadziejnych, dlatego też noszę jego imię i mam do niego prywatne nabożeństwo.
Może to, że byłem i jestem jedynakiem, było jakimś przyczynkiem szukania jakiś więzi, które znalazłem we wspólnocie zakonnej.
W Rawiczu skończyłem szkołę podstawową. Miejscowy ksiądz wikariusz, widząc we mnie "dobre dziecko" i objawy powołania kapłańskiego, które już wtedy były widoczne, podsunął mi pomysł i propozycję Niższego Seminarium Misjonarzy oblatów. Razem z mamą pojechaliśmy do Poznania, ale tutaj odradzono mi Niższe Seminarium i poradzono zrobić maturę w rodzinnym mieście.
Utrzymywałem jednak od tego czasu kontakt ze Sekretariatem Powołań w Poznaniu. Jeśli się nie mylę, to na rekolekcjach powołaniowych byłem osiem razy.
W 1979 roku rozpocząłem szkołę średnią. Uczęszczałem do Liceum Zawodowego o profilu mechanika obróbki skrawaniem. W 1983 roku zdobyłem zawód i maturę. W zawodzie nie przepracowałem ani jednego dnia, bo we wrześniu rozpocząłem realizować swoje powołanie.
8 września, po wstępnych rekolekcjach, rozpocząłem nowicjat w Kodniu nad Bugiem. Nowicjat, to jeszcze nie studia filozoficzne czy teologiczne, ale to czas modlitwy i rozpoznawania swojego powołania. Po tym roku próby, 8 września 1984 roku złożyłem pierwsze śluby zakonne i nałożono na mnie sutannę z pasem oblackim.
Po nowicjacie i dziesięciodniowych odwiedzinach rodziców udałem się do Seminarium do Obry. Tutaj już były studia, dwa lata filozofii i cztery lata teologii. Co roku odnawiałem na rok ślubu zakonne, aż w końcu 8 września 1988 roku złożyłem śluby wieczyste. Studia uwieńczyłem tytułem naukowym i co ważniejsze święceniami kapłańskimi, które otrzymałem 19 czerwca 1990 r. z rąk Jego Ekscelencji Ks. Arcybiskupa Jerzego Stroby.
Nigdy jakoś nie czułem i nie wyrażałem chęci wyjazdu na misje. Widziałem siebie w duszpasterstwie, dlatego przełożeni po święceniach wysłali mnie do Siedlec, gdzie pracowałem jako wikariusz w naszej Parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Tutaj z różnych powodów nie zagrzałem długo miejsca, nie była to moja pierwsza miłość, jak wikariusze mówią o swoich pierwszych placówkach.
W 1991 roku zostałem przeniesiony do Wrocławia, gdzie pracowałem też jako wikariusz, tym razem aż pięć lat. Wśród wielu obowiązków, najważniejszym i bardzo lubianym przeze mnie, było przygotowywanie tamtejszych dzieci do I Komunii św. i prowadzenie Mszy św. dla dzieci. W sumie we Wrocławiu przez te lata przygotowałem niespełna tysiąc dzieci do I Komunii św.
Dzięki dobremu przykładowi pracy duszpasterskiej moich ówczesnych proboszczów i przełożonych we Wrocławiu mogłem wiele się nauczyć. Dlatego, kiedy trzeba było obsadzić stanowisko proboszcza w Bodzanowie koło Głuchołaz, poprzedni proboszcz przeszedł na emeryturę, w 1996 roku o. Prowincjał powierzył mi tę posługę duszpasterską.
Parafia św. Józefa Robotnika w Bodzanowie liczy niecałe 1200 mieszkańców. Tutaj również przygotowywałem dzieci do I Komunii św. oprócz obowiązków duszpasterskich i opieki nad kilkoma wspólnotami parafialnymi, doszła odpowiedzialność zarządzania finansami i organizowanie kilku znacznych remontów. Mile wspominam siedem lat spędzonych w Bodzanowie. Przede wszystkim ludzie są tam bardzo życzliwi i wielu z nich zaangażowanych jest w życie Kościoła i jego potrzeby. Wiele im zawdzięczam, zwłaszcza takiej prostej ludzkiej życzliwości.
W czasie mojego pobytu w Bodzanowie 1 grudnia 1999 roku po długiej chorobie na białaczkę zmarł mój tata. Parafianie byli obecni na jego pogrzebie. Mama została sama i mieszka w Rawiczu. Od czasu do czasu staram się ją odwiedzać.
Kiedy przyszła decyzja o przeniesieniu mnie do Kędzierzyna, ciężko było odejść, ale tak trzeba. od 1 lipca br. Jestem proboszczem w Kędzierzynie-Koźlu i jak powiedziałem w kościele na powitanie, swoją posługę powierzam wstawiennictwu i opiece Maryi Niepokalanej, św. Eugeniusza i św. Judy Tadeusza.
Wasz Proboszcz o. Tadeusz Kal OMI
|